III Konna Pielgrzymka z Trzebnicy Do Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej W Licheniu

20 – 30 czerwca 2008 roku

 

Temat: Czym dla mnie jest Eucharystia?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jako jedyni pielgrzymują konno do Sanktuarium Maryjnego w Licheniu. Koniarze z okolic Wrocławia, Tarnowskich Gór, Trzebnicy i Kalisza, mając za sobą 240 kilometrów i cztery dni podróży, dotarli do Lichenia.

 

 

 

LISTA UCZESTNIKÓW III KONNEJ PIELGRZYMKI

 1. ks. KRZYSZTOF DORNA SDS - Koczurki, (koń JOKER) Trzebnica

 2. BOGDAN MAZUR - Wrocław, Łany (WIKARY)

 3. GRZEGORZ JACHYM - Wrocław, (JESTER) Pruszowice

 4. MIROSŁAW OBIEGŁY - Smardzów, Oleśnica (SARAGOSSA)

 5. ADRIAN OBIEGŁY - Smardzów, Oleśnica (MATIS)

 6. ANNA OKSIŃSKA - Taczów Mały, Trzebnica (OGNIK)

 7. IGOR OKSIŃSKI - Taczów Mały, Trzebnica (IKTORN)

 8. ŁUKASZ ZAJĄC - Kalisz (PIRAT)

 9. SŁAWOMIR JARMUSZCZAK - Kalisz (ARENA)

 10. ANNA MAZURKIEWICZ - Kalisz (GLOSSY)

 11. MAŁGORZATA DUSZEJKO-STUDENNA - (KROWA) Trzebnica

 12. KRZYSZTOF KOTARBA - Zbrosławice (DOROTA)

 Zabezpieczenie logistyczne: KAZIMIERZ OPAROWSKI - Smardzów (MERCEDES VITO)

 

 

 

 

 

NA KONIU DO BOGA….

 

 

Już po raz trzeci pielgrzymka konna z Trzebnicy przybyła do Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej Królowej Polski w Licheniu.

 

We wtorek 25 czerwca 2008 nieopodal bazyliki, na płycie lotniska, powitał pielgrzymów kustosz sanktuarium ks. Wiktor Gumienny i zaprosił do wspólnej modlitwy.

 Na tę wyjątkową konną wyprawę , która wyruszyła z Sanktuarium

 św. Jadwigi w Trzebnicy zdecydowało się w tym roku 12 osób. To właściciele stajni i miłośnicy koni z okolic Wrocławia, Trzebnicy, Tarnowskich Gór i Kalisza. Do celu dotarło jednak tylko 8 osób, cztery musiały zrezygnować z powodu kontuzji własnych lub zwierząt. Duchową opiekę już po raz trzeci sprawował ks. Krzysztof Dorna – salwatorianin z parafii Nawiedzenia NMP w Koczurkach., który całą drogę przejechał w sutannie specjalnie przystosowanej do jazdy konnej (sutanna była zapinana na rzepy) –„ Pomysł organizowania tych pielgrzymek wziął się stąd, że mnie i moich przyjaciół łączy wspólna pasja – konie. W ciągu całego roku konie nam towarzyszą.. Wokół nich toczy się wiele spraw, spotkań. Dlaczego więc nie zabrać ich z sobą na pielgrzymi szlak? ”– powiedział ks. Krzysztof.

 Pielgrzymka rozpoczęła się bardzo uroczyście w piątek 20 czerwca br.

 Pątnicy zgromadzili się przy kościółku w Lasku Bukowym w Trzebnicy, gdzie przyjęli błogosławieństwo z rąk proboszcza parafii pw. św. Bartłomieja i św. Jadwigi Śl. w Trzebnicy ks. Jerzego Olszówki. Odczytano również życzenia i błogosławieństwo ks. kardynała Henryka Gulbinowicza, ks. arcybiskupa Mariana Gołębiewskiego metropolity wrocławskiego oraz ks. Jana Folkerta – prowincjała salwatorianów.

 Następnego dnia o świcie… wyruszyli na pielgrzymi szlak.

 Trasa, jaką przebyli wyniosła 240 kilometrów. W siodle pokonywali średnio 60 km dziennie, a najdłuższy etap liczył 72 km, co daje 8 – 10 godzin

 (koniarze wiedzą jak czuje się jeździec po takim czasie na wierzchowcu….)

 Głównie podążali duktami leśnymi i polnymi, gdzie mieli okazję obcować z piękną przyrodą; wybierali też pory dnia, kiedy słońce mniej grzało. Koniarze podkreślali, że w czasie trasy bardziej dbali o zwierzęta niż o siebie samych, co przyniosło efekty – konie nie odniosły żadnych obrażeń.

 - „Kierujemy się zasadą, że dla siebie nie szukamy wygód, nocujemy gdziekolwiek, w śpiworach, przy ognisku. Dbamy o zwierzęta, bo jeśli koń zasłabłby po drodze, to nigdzie byśmy nie dojechali” – zaznaczył jeden z organizatorów wyprawy, Mirosław Obiegły, ze stadniny Smardzów k/ Oleśnicy.

 Organizatorzy na długo przed jej rozpoczęciem szczegółowo opracowali trasę, zaplanowali postoje i popasy, zarezerwowali noclegi.

 Pielgrzymi rozpoczynali dzień wcześnie rano około godz. 5.30. Najpierw oporządzali konie, a potem była wspólna modlitwa poranna. Po godz. 6.00, gdy słońce było nisko nad horyzontem, wyruszali. W ciągu dnia podczas postojów, kiedy konie odpoczywały korzystając z popasów, uczestniczyli we Mszy św. Wspólna Eucharystia była ważnym momentem dnia z uwagi na program duchowy pielgrzymki. Tegoroczny temat: Czym jest dla mnie Eucharystia? pozwolił na pogłębienie tej tajemnicy. Rozważania miały pomóc każdemu odpowiedzieć sobie na pytanie zawarte w temacie.

 Taka konna pielgrzymka to coś więcej niż zwykłe podróżowanie. – „To chwila na przemyślenia, inne spojrzenie na codzienne zabieganie. Podczas takiej podróży można fajne wnioski wyciągnąć” – mówili jej uczestnicy.

 W Licheniu pielgrzymi spędzili prawie dwa dni. Następnie udali się w drogę powrotną, dwóch – konno, reszta samochodami. Po powrocie wszyscy spotkali się na Mszy św., by podziękować Bogu za szczególny czas „rekolekcji w drodze”.

 Trzecia konna pielgrzymka z Trzebnicy przeszła już do historii. Koniarze zaś niebawem rozpoczną przygotowania do kolejnej…

 Zapraszają wszystkich konnych zapaleńców: „Dołączcie do nas”!

 

 

20 czerwca (piątek)

 16 :15 zbiórka przy stajni OKSZA (Taczów Mały) i wyjazd do kościółka w Lesie Bukowym

 17:00 uroczyste rozpoczęcie pielgrzymki i błogosławieństwo pielgrzymów.

 

 

1 dzień- 21 czerwca (sobota)

 5:00 pobudka, oporządzanie

 

 6:00 zbiórka , modlitwa poranna i wyruszamy (od stajni Pierwoszów)

 Postój w Czeszowie i MSZA ŚWIĘTA w kościele parafialnym.

 

 

Wanda i Józef Pogorzelscy

Lilków

 

Baza noclegowa:

 Po przyjeździe obrządzanie koni , wspólny posiłek, modlitwa wieczorna

 

 2 dzień- 22 czerwca (niedziela)

 5:30 pobudka, oporządzanie

 6:30 zbiórka , modlitwa poranna i wyruszamy

 

 Postój w Raszkowie u weterynarza Marka i Państwa Kasprzak

 Baza noclegowa

 

Karczma Stara Stajnia Teresa Vogt

Zawidowice

 

Po przyjeździe obrządzanie koni , wspólny posiłek

 Wspólna MSZA ŚWIĘTA (pasterka) w stajni z gospodarzami

 3 dzień- 23 czerwca (poniedziałek)

 5:30 pobudka, oporządzanie

 6:30 zbiórka , modlitwa poranna i wyruszamy

 Postój dłuższy w Grodźcu w stajni hucułów

 

 Baza noclegowa:

 

Marek Juszczak

Trójka

 Po przyjeździe obrządzanie koni , wspólny posiłek

 MSZA ŚWIĘTA z gospodarzami i koniarzami z okolicy, którzy mogą dołączyć do uroczystego wjazdu do Sanktuarium

 

 4 dzień- 24 czerwca (wtorek)

 5:30 pobudka, oporządzanie

 6:30 zbiórka , modlitwa poranna i wyruszamy

 

 

Przeprawa promowa przez Wartę w Sławsku

Po wjeździe do Lichenia udajemy się prosto pod Bazylikę. Po przywitaniu i pamiątkowym zdjęciu udajemy się do bazy.

 

 

 

  Baza noclegowa:

Michał Kałużny

Helenów

Po przyjeździe obrządzanie koni, zwiedzanie Sanktuarium, MSZA ŚWIĘTA , wspólny posiłek.

5 dzień- 25 czerwca (środa)

DZIEŃ ODPOCZYNKU i POBYTU W SANKTUARIUM

Plan do uzgodnienia

 6 dzień- 26 czerwca (czwartek)

Uformowanie grupy wracającej konno do Trzebnicy i droga powrotna wcześniej ustaloną trasą

 

ZAKOŃCZENIE PIELGRZYMKI UROCZYSTĄ MSZĄ ŚWIĘTĄ Z STAJNI SMARDZÓW

 

 

·Mapy i przewodnictwo – Mirek O.

 ·Apteczka dla uczestników - Krzysztof K.

 ·Apteczka dla koni - Mirek

 ·sprzęt kowalski – Łukasz Z.

 ·rzecznik prasowy ( zdjęcia itp.)- Ania M.

 ·podziękowania dla gospodarzy – kapelan i Anna

 ·Ubezpieczenie – Anna O.

 ·Logistyka, art. Spożywcze: Jola i Mirek, Kazimierz O.

 

Wio koniku do Lichenia!

 

 

 

20 czerwca 2008 roku w towarzystwie 9 innych koni, Jordan, Ognik i Joker wyruszyły na szlak pielgrzymkowy do Lichenia. W ciągu 4 dni konie pokonały trasę 240 km. Pątników z okolic Wrocławia, Trzebnicy, Tarnowskich Gór i Kalisza w siodłach dowiozły przed ołtarz Matki Boskiej Licheńskiej.

 Pielgrzym, kiedy wyrusza, przygotowany jest na pewne niedogodności czekające na niego w drodze. Nie zna jednak rozmiarów wysiłku, który będzie musiał podjąć. Odwaga polega na tym, by mimo tej niewiedzy, zaufać Bogu i ludziom, którymi Ten błogosławi.

 W 2006 roku, na I Konną Pielgrzymkę do Lichenia wyruszyły 4 osoby, rok później 11. W tym roku z sanktuarium św. Jadwigi w Trzebnicy na koniach wyjechało 12 uczestników, ale do celu dojechało 7. Z różnych powodów – kontuzji swoich lub koni - niektórzy musieli zawrócić z drogi. Zapisy na pielgrzymkę w 2009 roku rozpoczną się 1 stycznia. Liczba miejsc jest ograniczona do 15 osób. Już dziś zapisanych jest 6.

 Hasło III Konnej Pielgrzymki do Lichenia brzmiało: Czym dla mnie jest Eucharystia? Codziennie odbywała się Msza św., konferencja, szkoła liturgiczna. Poza obowiązkami związanymi z opieką nad końmi, każdy z pielgrzymów codziennie pełnił służbę liturgiczną przy ołtarzu.

 Skąd popularność tej formy pielgrzymowania? Co kieruje ludźmi, którzy gotowi są spać na sianie, wstawać codziennie o 4 rano? Zanim sami zasiądą do śniadania, oddają się pracy przy koniach. Zwierzęta trzeba wyczyścić, napoić, nakarmić, podleczyć. – Jeszcze dogaszamy tlące się z wczoraj ogniska i ok. 6 rano jesteśmy już w siodle. Potem w drodze poranna modlitwa. Około południa szukamy miejsca na popas. Czas na obiad. Do późnego wieczora jedziemy dalej. Mszę św. odprawiamy w napotkanych kościołach, w lesie, nad jeziorem, w stajni,– tak o typowym dniu koniarza–pielgrzyma opowiada opiekun grupy ks. Krzysztof Dorna SDS.

 I dodaje: - Turysta nastawiony jest na zewnątrz, na poszukiwanie wrażeń, pielgrzym natomiast szuka drogi do wewnątrz, spotkania z samym sobąi. Potrzebuje się odłączyć, wyciszyć od codziennych spraw. Środowisko koniarzy jest specyficzne, każdy tu jest indywidualistą. Wierzę, że poza słowami: „było fajnie”, zostaje coś więcej. Kiedyś na forum internetowym zadano mi pytanie: Czy ateista może wyruszyć na konną pielgrzymkę do Lichenia. Odpowiedź brzmi: oczywiście, że może. Pielgrzymka to czas poszukiwania Boga i drogi do Niego.

 A cuda się zdarzają. O jednym z nich, który obrazuje miłość Matki Boskiej Licheńskiej do koniarzy, opowiadają wszyscy: - Mimo, że w Sanktuarium obraz jest zasłaniany w ciągu dnia, to zawsze, kiedy my wjeżdżamy do Lichenia, obraz jest odsłonięty.

 W kategorii cudu pojawia się też wspomnienie o I Konnej Pielgrzymce do Lichenia. Kiedy to mimo wielu momentów zwątpienia, wysiłku – wydawałoby się – ponad ludzkie i końskie możliwości, wszyscy szczęśliwie dotarli do celu. - Bardzo wiele osób pomaga nam w drodze. Czekają na nas z posiłkiem, noclegiem, dobrym słowem. Każdy z nas zawozi przed ołtarz Matki Bożej swoje własne, prywatne intencje, ale po drodze zbieramy również intencje od naszych gospodarzy – mówi Bogdan Mazur, uczestnik III Konnej Pielgrzymki do Lichenia.

 - Podczas pielgrzymowania zmienia się charakter człowieka, spojrzenie na życie. Niezwykłe jest też to, że z grupy tworzy się rodzina. Potem, w ciągu roku często spotykamy się, świętujemy razem. Są tu ludzie, na których zawsze mogę liczyć – mówi Dorota, żona Bogdana. I dodaje: - Jestem żoną koniarza i kocham konie, choć sama niestety nie mogę jeździć. Marzy mi się, aby w przyszłym roku była dorożka. Wtedy mogłabym towarzyszyć mężowi i całej reszcie. Ks. Krzysztof Dorna zapewnia, że postara się coś w tej sprawie zrobić.

 Czy każdy może wyruszyć na pielgrzymkę konną? Nie. Przede wszystkim trzeba mieć własnego konia i jeździć na nim. Nie może być to koń wypożyczony. Poza tym: - Człowiek musi być odporny na spożywanie dużej ilości maślanki – żartuje Krzysztof Kotarba – Poważnie to rano zjadamy dwie kromki chleba. Kawa do termosu. I jeszcze woda na drogę. Nie możemy jeść za dużo, żeby nie obciążać koni. Na konia wsiadamy w stroju jeździeckim, a z pewnością nie są to tenisówki i krótki rękaw. Niezbędną rzeczą jest też samozaparcie, siła charakteru. Pielgrzym, który pielgrzymuje pieszo, kiedy jest czas odpoczynku, może się zająć sobą, położyć na trawie, a my musimy myśleć o koniach, zadbać o nie. Jeżeli ktoś jednak ma konia, jeździ na nim, to ma też wszystkie te niezbędne cechy, które pozwolą mu wyruszyć na pielgrzymkę konną.

 Zmęczenie bywa ogromne. Krzysztof opowiada o jednym z ciężkich wieczorów - Spaliśmy w stajni. Zrobiłem wszystko przy koniach. Przykryłem się śpiworem i zamknąłem oczy. I nagle zerwała się burza. Musiałem wstać, ubrać się, wyjść na zewnątrz i sprawdzić, co się dzieje. Było coś w rodzaju oberwania chmury. Patrzę, a konie stoją. Łby spokojnie spuszczone. Wszyscy mieliśmy dość.

 Igor Oksiński dodaje: - Potrzebna jest też wzajemna życzliwość, miłość do koni i do przygody, a także dużo cierpliwości. Kiedy bowiem mijamy trzeci raz to samo drzewo i spostrzegamy, że zgubiliśmy drogę, to naprawdę ciężko jest wówczas dobrze myśleć o tym, kto prowadził. Poza tym podczas jazdy trzeba dopasować się do najsłabszego ogniwa, czasem na kogoś poczekać, nadrobić drogi z czyjegoś powodu.

 A u celu jest Licheń z cudownym obrazem Matki Bożej. Zgodnie z tradycją na spotkanie koniarzy i w tym roku wyszedł ks. Wiktor Gumienny, kustosz licheńskiego sanktuarium. Towarzyszyło mu grono przyjaciół koniarzy. Pielgrzymka, która wyrusza z Trzebnicy, jest jedyną konną, która dociera do Lichenia.

 Na stronie www.kp.sds.pl znajdziemy wszelkie informacje na temat konnych pielgrzymek organizowanych przez ks. Krzysztofa Dornę SDS. Jest tam zamieszczona także skrzynka na intencje, które koniarze gotowi są zawieść przed obraz Matki Bożej Licheńskiej.

 

tekst artykułu Ewelina Walasek